Mandat podlega negocjacji

Mandat podlega negocjacji Jeśli w czasie wakacji udało się poszaleć autem po polskich drogach, już niebawem może czekać na nieprzyjemna niespodzianka, która przyjdzie pocztą. Chodzi o mandat wraz ze zrobionym zdjęciem przez ukryty fotoradar. Od niedawna weszły w życie nowe przepisy mówiące o tym, że takimi sprawami może zajmować się także straż miejska gminy, na której zostały złamane przepisy. Procedura, która stosuje w takiej sytuacji straż miejska jest o wiele szybsza, dzięki czemu mandat może dojść prędzej, niż jego właściciel wrócić z wakacji. Trzeba jednak przyznać, że lokalne władze są bardziej skłonne do obniżania mandatu, niż policja. W ramach negocjacji trzeba przyznać się do winy, wykazać skruchę i obiecać poprawę, a perspektywa zniżki jest wysoce prawdopodobna. Warto dodać, że negocjacje odbywają się zgodnie z prawem i nie spodziewajmy się absurdalnej taryfy ulgowej. Funkcjonariusz ma do dyspozycji pewne widełki kwotowe i w ich przedziale musi się zmieścić. Z reguły właściwa kwota mandatu różni się od tej uprzednio nałożonej o 30, 50 złotych. Sztuka negocjacji przydaje się zawsze i wszędzie, nawet w kontaktach z funkcjonariuszami przestrzegania prawa. A ktoś kiedyś napisał, że negocjacje przydają się tylko w pracy, podczas ustalania z pracodawcą wynagrodzenia. Jak widać na tym przykładzie, sztuka negocjacji ma szereg innych zastosowań.